Zgorszony głos w twojej przeglądarce!
Blog > Komentarze do wpisu
Marsz dewiantów!!!
Tak tak owieczki moje i baranki; fałszywi nibypolacy, wysiani w naszym kraju przez agenturę zgniłej Łuni Judopejskiej postanowili zorganizować sobie kolejny przemarsz przez miasto Ojca Świętego Jana Pawła II Wiecznie Żywego. My, ludzie religii i pokoju, rozumiemy, iż popełniają błąd; co gorsza swoim ohydnym afiszowaniem się z ateizmem narażają samych siebie na ataki miłujących Pana prawdziwych Polaków-Katolików, którzy w niezwykłym zgorszeniu takim wydarzeniem chwycą za kamień, bądź krucyfiks, i wybiją oczko takiemu agentowi Łunii.

"Franciszkanin Ojciec Jan Szewek obawia się, że taka demonstracja poglądów może zaszkodzić samym uczestnikom marszu. - Takie rzeczy nie służą dobrze nikomu. Wśród nas żyją niewierzący. My ich znamy, sprzyjamy im. Można układać normalne relacje ze sobą. To jest o wiele zdrowsze niż takie ostentacyjne "pokazywanie się" - twierdzi o. Szewek" No ja właśnie też się w pełni zgadzam. Niech sobie będą ateistami w domu po kryjomu, a nie się ostentacyjnie afiszują ze swoim uszkodzeniem mózgu. Z dawien dawna wiadomo, iż ateizm jest chorobą, w naszym kochanym Kraju cierpi na nią ok. 0.02% (nawet wyborcy POstkomuny i LSD nie wszyscy mają to schorzenie) i nie ma się z tym co afiszować.

"Nie wiem czemu służy ten marsz - przyznaje o. Jan Szewek. - Tym bardziej, że w Polsce ateiści nie są prześladowani. Nie są im zabierane żadne prawa. Co więcej: sam mam znajomych ateistów i to nie przeszkadza nam się przyjaźnić, mimo, że wiedzą, że jestem zakonnikiem - zdradza o. Szewek." Właśnie! Mają wszystkie prawa! Jak chcą wziąć ślub, to mogą sobie wziąć cywilny. Jak idą do urzędu, szkoły czy szpitala to wystarczy się nie patrzyć na krzyże i już. No, oczywiście na pewne rzeczy nie możemy pozwolić, bo Boskie prawo naturalne musi być ważniejsze niż jakieś tam ateistyczne fintifluszki, ale co, źle im? Mają kluby dla ateistów, mogą sobie tam siedzieć i się ateizować do woli. Byle nie na ulicach miasta Papieża!

Na koniec wiadomość pozytywna: "Marsz ateistów i agnostyków ruszy ulicami Krakowa w sobotę,10 października. Organizatorzy zapowiadają, że przejdzie w nim blisko pół tysiąca osób." No i teraz widać jak niska jest skala tego zboczenia wśród mieszkańców Krakowa. Parę brygad Młodzieży Wszechpolskiej sobie z nimi poradzi bez problemu!
czwartek, 08 października 2009, brat_anzelm
Komentarze
2009/10/08 12:09:44
ja nie rozumiem, jak tak można, przyznawać sie do bezbożności...
-
2009/10/09 17:21:48
Bozia na to nie pozwoli i wszystkich na miejscu wytłucze z Nieba kamieniami, tak, jak wytłukła Amorytów w Księdze Jozuego:
hardkor.wordpress.com/2009/09/29/biblijna-astronomia/
-
2011/08/02 02:28:21
Hm, od czego by tu zacząć? Może od początku. :)

"Fałszywi nibypolacy" - rozumiem, że chodzi tu o takich, którzy nie wyznają Jedynej Prawdziwej Religii, bo zostali przeciwstawieni "prawdziwym Polakom-Katolikom". Jeśli o to chodzi, to narodowość to nie to samo, co wyznanie. Polak nie musi być katolikiem i nie staje się przez to fałszywym Polakiem.

"miasto Ojca Świętego Jana Pawła II Wiecznie Żywego" - Kraków to miasto należące do wszystkich Krakowian, a nie do jakiejś konkretnej osoby, która notabene pochodziła z Wadowic. Ulice są natomiast własnością publiczną, dlatego każdy ma prawo po nich chodzić czy manifestować.

"...[Polacy-Katolicy] chwycą za kamień bądź krucyfiks i wybiją oczko takiemu agentowi Łunii." - czyli próba usprawiedliwienia potencjalnej agresji katolików na ateistów, która jest nie tylko niedozwolona pod względem religijnym, ale także, a może nawet przede wszystkim - prawnym. Linijkę wcześniej było coś o tym, że katolicy to "ludzie religii i pokoju". A jednak chcą atakować ludzi, którzy przecież nic im nie zrobili.

"Niech sobie będą ateistami [...] po kryjomu" - z tego, co wiem, katolicy nie są katolikami "po kryjomu". I nie mówię tu o mszach świętych (choć dzwony też nie są zbyt dyskretne), a o procesjach w Boże Ciało czy pielgrzymkach do Częstochowy. W obydwu przypadkach ludzie manifestują swój katolicyzm, więc dlaczego ateiści nie mają mieć prawa do manifestowania ateizmu?

"...ateizm jest chorobą, [...] cierpi na nią 0.02% (nawet wyborcy POstkomuny i LSD nie wszyscy mają to schorzenie) i nie ma się z tym co afiszować." Primo - ateizm NIE jest chorobą, nie jest też uszkodzeniem mózgu (jeśli jest inaczej, proszę pokazać jakieś wiarygodne źródło naukowe). Secundo - w Polsce ateistów jest na dzień dzisiejszy około 10%, a nie 0.02%. Tertio - PO to nie postkomuniści, nie wiem też skąd powiązanie między SLD i LSD (ot taka zamiana literek dla postraszenia). Quatro - jak już mówiłem, każdy ma prawo do manifestacji.

"Tym bardziej, że w Polsce ateiści nie są prześladowani." Tak, ale jak już wspominałem nie powoduje to, że nie mają prawa manifestować. Choćby po to, aby pokazać, że istnieją, skoro brat tak ostro się o tym wypowiada, może oznacza to, że z jakiś przyczyn obawia się tego, że ludzie się dowiedzą, że ateiści istnieją i jest ich niemało.

"No i teraz widać jak niska jest skala tego zboczenia wśród mieszkańców Krakowa." Widzę, że brat przechodzi do ostrzejszych słów - już nie choroba, a zboczenie. No cóż, gdyby ktoś powiedział, że katolicyzm to zboczenie, pewnie siedziałby za kratkami. Jednak szanowny brat nie obawia się tak powiedzieć o ateistach, co dobitnie świadczy o tym, że w Polsce katolicyzm i ateizm nie są równouprawnione. I dlatego ten cały marsz, właśnie z powodu takich ludzi jak brat.
Co do skali ateizmu, nie widzę powodu, aby twierdzić, że wszyscy ateiści wezmą udział w manifestacji - myślę, że udział weźmie ok. 1% z Krakowa.

"Parę brygad Młodzieży Wszechpolskiej sobie z nimi poradzi bez problemu!" - to brzmi jak groźba, dlatego radzę bratu przebadać się pod względem psychologicznym.

Podsumowując, prosiłbym brata nawet nie tyle o poprawność polityczną, o ile zwykły szacunek do innych ludzi.